Jak miesiączka wpływa na kobietę, czyli porozmawiajmy o babskich sprawach

Kiedy ostatni raz rozmawiałaś z kimkolwiek – tak, także z ginekologiem! – o swojej miesiączce? Jeśli jesteś „typową kobietą”, to pewnie nigdy.

Każda z nas przeżywa miesiączkę inaczej. Mało kobiet cieszy się nią i świętuje jako objaw zdrowia. Większość z nas menstruację kojarzy raczej z trudnościami, problemami, gorszym samopoczuciem, ograniczonymi możliwościami. I przeważnie milczymy na ten temat, bo choć dotyczy każdej z nas, społecznie owiany jest mgiełką tajemniczości. Mamy XXI wiek, a menstruacja wciąż jest strefą tabu. Dlaczego? Dlaczego czasem co najwyżej poskarżymy się na kiepskie samopoczucie, zrzucając swoją niedyspozycję na „te dni”; ale żeby tak usiąść i pogadać o tym, że miesiączkujemy – co to, to nie!

Miesiączkujesz, więc jesteś (kobietą)

Droga siostro, te słowa pisze do Ciebie kobieta, która okres rozrodczy ma już za sobą. Ja już pożegnałam miesiączki; dla mnie pewne drzwi już się zamknęły. I patrzę na tę moją dawną rozrodczość z perspektywy czasu. I wiesz, co? Wiele życiowych wydarzeń nabiera nowego, bardziej uniwersalnego znaczenia.

Dopiero jako doświadczona, dojrzała kobieta dostrzegam, ile naturalnej radości może przynosić zwykła miesiączka. Wszystko zależy od nastawienia, zrozumienia procesów fizjologicznych i odpowiedniego działania. Dla mnie jest to już historia. Ale to nie oznacza, że to zjawisko mnie już zupełnie nie dotyczy. Mam dwie córki i widzę jak odmiennie odbierają kobiecą fizjologię! Jest miedzy nimi 13 lat różnicy, należą więc do różnych pokoleń – choć są siostrami i mają jedną matkę. W dodatku, ta matka jest dla każdej z nich zupełnie inną kobietą, bo między narodzinami obu córek ja sama przechodziłam niemałe przemiany!

Starsza córka ma miesiączki regularne – jak w zegarku: idealnie co 28 dni idą w ruch podpaski. Nie ma przy tym skurczów brzucha. Nie zna „kobiecego” bólu i przyjmuje okres naturalnie.

Młodsza córka nigdy nie pamięta, kiedy miesiączkowała ostatni raz. Nie może więc wyliczyć, kiedy „dopadnie” ją następna miesiączka – i nie może sobie tego zaplanować. Ale to dla niej nie problem: nie przywiązuje wagi do nieregularnej menstruacji – ot, miesiączka będzie, kiedy będzie.

I wiecie co? Obserwuje obie córki. Widzę tę różnicę w podejściu i uważam, że jest fascynująca. Bo miesiączka to również rodzaj wtajemniczenia w kobiece sprawy. To nie tylko fizjologia, to też odczucia i uczucia. Postawa odnośnie miesiączki odzwierciedla relacje do samej siebie i do innych kobiet. Dlatego ja z córkami o miesiączce rozmawiam! Pewne rzeczy można bowiem prawdziwie przykazać tylko jako żywą wiedzę, czyli z perspektywy osobistego doświadczenia. Poprzez rozmowę, kontakt, tworzenie relacji. To buduje poczucie jedności między nami, kobietami. Nawet w naszej różności, gdzieś w głębi jesteśmy jednakowe. Z tego poczucia bliskości możemy czerpać siłę i wzmacniać poczucie naszej kobiecej wartości.

rozmowa o miesiączce trzy pokolenia kobiet

Miesiączka w świecie nowych technologii

Koleżanki młodszej córki mają aplikację, pomagającą śledzić i planować miesiączki. Menstruacja z aplikacją to dla mnie nieznany świat! Życie pokazuje mi zmianę, uczy akceptacji dla nowego pokolenia, pokazuje coś nowego. Ale jednocześnie zwraca mi uwagę, że warto usprawniać osobistą komunikację! Podjąć wyzwanie, by nie iść na łatwiznę, ale szukać osobistego kontaktu. Aplikacja zdejmuje z dziewczyn ciężar liczenia do 28, ale nie przekaże pełni wiedzy. Co więcej, może spłycić temat miesiączki, sprowadzając go wyłącznie do informacji praktycznych. Ale muszę przyznać, że samo istnienie takich aplikacji jest wspaniałe – bo świadczy o tym, że miesiączka zaczyna na dobre „wychodzić z szafy”.

I świetnie, bo miesiączka jest kwintesencją tego, co się nazywa „żywym doświadczeniem”. I niedobrze, że tyle objawów, związanych z kobiecą naturą, postrzeganych jest jako negatywne albo wstydliwe. I wspaniale, że zaczyna się to zmieniać.

Nikt mi nie powiedział

Ja sama wywodzę się z czasów i pochodzę z tych kobiet, które o miesiączkach nie mówiły, nie były z nich dumne, a „te sprawy” skrzętnie pomijały milczeniem. Kiedy ja zaczynałam miesiączkować, były trudności z zakupem waty. Podpaski? Tego wtedy w ogóle nie znałyśmy! Wiecie, co było naturalne? Milczenie. I dla mnie to milczenie było najnormalniejszą rzeczą od słońcem: nie rozmawiałam o miesiączce ani z mamą, ani z siostrami, ani koleżankami. Nikt mi nigdy nie powiedział, że miesiączkowanie jest zupełnie normalne.

Mniej więcej w szóstej klasie wyjechałam na dwumiesięczny turnus do sanatorium dla dzieci (ze względu na chroniczny katar). Pamiętam, że były tam dwie sale: jedna dla dziewczynek młodszych, druga dla starszych. Pewnego dnia jedna z naszych młodszych koleżanek strasznie płakała. Była w ogromnej rozpaczy, wystraszona. Wieczorem przeprowadziła się do drugiej sali, tych dla dziewczyn starszych. Nagle, ni stąd ni zowąd, uznano, że powinna należeć do drugiej grupy! Ale dlaczego? Pani wychowawczyni nic nie wyjaśniała; kto by dzieciom tłumaczył „te sprawy”? Dopiero później, między wierszami, usłyszałam że dostała pierwszą miesiączkę – więc już jest duża. Do dziś nie bardzo mogę zrozumieć: dlaczego fizjologia kobiety była ukrywana przed dojrzewającymi kobietami? Przecież to właśnie z nimi NALEŻY o takich sprawach rozmawiać!

Zakłopotanie. Czy jestem normalna?

Pamiętam, jak na studiach często odwiedzała mnie pewna Mongołka. Chciała tylko popatrzeć, jak karmię córeczkę, bo sama nie mogła, miała konflikt serologiczny. I karmienie dziecka mogła się skończyć tragedią! Lekarze ją uprzedzili, więc nie karmiła – choć w głębi duszy pragnęła bardzo! Chciała więc chociaż popatrzeć… Kiedyś ostrożnie mnie zapytała: A jak u ciebie z miesiączką po porodzie? Bo u niej strasznie. Cykl 28 dni, miesiączka nawet do 5 dni, to jest nie do zniesienia. Przecież normalnie to cykl ma35 dni, a sama miesiączka trwa 2 dni… A ja… oniemiałam! Czy ja, z moim cyklem 21-25 dni przy 5 dniowym krwawieniu, jestem normalna? Moje zdumienie przybrało formę milczenia.

Ale szybko przypomniało mi się, co wyczytałam w jednej książce: że u kobiet z północy cykl bywa krótszy niż u kobiet z południa. Uhhhh – odetchnęłam. Obie jesteśmy normalne. I to jest naprawdę super, że rozmawiamy o babskich sprawach!

Ta rozmowa to była dla mnie nowa jakość. Nasza mama nie rozmawiała z nami na te tematy. Kupiła dostępne wtedy książki o kobiecej fizjologii i dojrzewaniu i kładła je w widocznych miejscach. To było bardzo sprytne! Kobieca przebiegłość pokonała milczenie, choć bez wypowiedzenia jednego słowa.

Łap podstawy wiedzy – bo wiedza to podstawa

Kiedy pierwszy raz brałam udział w warsztatach Andrei Kriston, zaskoczyła mnie (pozytywnie!) ogromna otwartość na babskie sprawy i naturalność, z jaka Andrea o nich mówiła. Natychmiast wysłałam na warsztaty moje córki! Zdrowie kobiety wymaga uwagi. Wymaga też wiedzy, pozwalającej otoczyć je troską mądrej profilaktyki, a i szacunek dla cyklu warto w sobie wypracować. Dzięki warsztatom nabrałam otwartości na babskie tematy i z naturalnością mogę z każdym porozmawiać, a po kursach trenerskich mogłam tę wiedzę dodatkowo pogłębić.

I widzę owoce mojego wysiłku: odkąd częściej rozmawiam z córkami, one coraz bardziej otwierają się na „babskie” rozmowy. Rozmawiają z koleżankami, w razie niepewności konsultują się z mamą. To bardzo potrzebne, bo wiele dziewcząt na problem z miesiączkami. Jedne nie miesiączkują od roku, inne mają bardzo bolesne miesiączki, jeszcze inne nie wiedzą, czy tampony są bezpieczne dla zdrowia. To są wszystko ważne sprawy! I na każdy problem istnieje rozwiązanie. Ale, by znaleźć, trzeba rozmawiać, pytać i szukać.

Babska wiedza plus, skumulowana w 12 godzinna kapsułkę czasu – tak można nazwać warsztaty Metody KRISTON® dla kobiet.

Co dają warsztaty:

  • Umiejętność skutecznego dbania o zdrowie intymne
  • Pokonanie lub profilaktykę wielu kobiecych dolegliwości, np. zaburzenia miesiączki,  choroby strefy intymnej
  • Lepszy kontakt z ciałem
  • Możliwość poznania i (zrozumienia) dobrych i złych nawyków, wpływających na kobiece zdrowie
  • Większe poczucie sprawczości

Prawdziwa moc kobiet płynie z wiedzy

  • 98% uczestniczek warsztatów deklaruje wzrost poczucia własnej wartości
  •  48,7% uczestniczek warsztatów zgłosiło mniejsze bóle podczas miesiączek albo fakt, że przestały w ogóle odczuwać jakikolwiek ból -i to już podczas najbliższej menstruacji po warsztatach
  • 72% pań zauważyło większą regularność miesiączek
  • 81% kobiet stwierdziło, że nabrały bardziej pozytywnego nastawienia do menstruacji
  • 84,6% kobiet dzięki stosowaniu metody miało mniejsze wahania nastroju emocjonalnego
  • u 58% pań poprawiły się relacje z matką
  • Poprawę ogólnego nastawienia do porodu zauważyło 74%

Wiele pozytywnych zmian zachodzi pod wpływem Metody KRISTON ® także w ogólnym samopoczuciu i zdrowiu

więcej o Metodzie KRISTON®

Menstruacja to coś więcej, niż tylko miesięczne krwawienie. To istota zdolności do dawania życia – czegoś, co potrafią tylko kobiety! Mamy w sobie dar tworzenia życia, z którego możemy korzystać. Ten potencjał może być dla nas źródłem spełnienia i radości.ś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *