Wysiłkowe nietrzymanie moczu – wstydliwy, samotny problem

Choroba nietrzymania moczu niszczy komfort życia jednej trzeciej kobiet – również w Polsce. Ten uciążliwy problem napełnia wstydem i odbiera radość życia nie tylko dojrzałym damom, ale też kobietom młodym i tym w średnim wieku.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu doprowadza do tego, że kobiety zaczynają za normę uważać fakt, iż podczas kaszlu, kichnięcia, głośnego śmiechu czy nawet niewielkiego wysiłku fizycznego popuszczają nieco wilgoci. Przyzwyczajają się, że kiedy zwiększa się ciśnienie w śródbrzuszu, odrobina (lub więcej) moczu trafia na bieliznę.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu zaczyna się niewinnie

Choroba nietrzymania moczu nie różni się od innych chorób pod względem początków: zaczyna się niewinnie. Ot, na początku jakiś kaszelek sprawia, że ucieka nam kropla wilgoci. Drobiazg! Zaraz wyschnie. I zapominamy o tym. Ale później gubienie moczu może się pojawić podczas chodzenia po schodach: co schodek to kropelka. Czas mija i jeśli nic w tej sprawie nie zrobimy, podczas biegania, kichania czy śmiechu będzie się pojawiać coraz więcej kropelek… Od pierwszych kropli do gubienia większej ilości moczu może minąć wiele lat – ale kiedy ten etap nadejdzie, okropne doświadczenie poczucia utraty kontroli nad pęcherzem obrzydzi nam życie.

Objawy choroby nietrzymania moczu są męczące

Wilgotne majtki podrażniają okolice intymne i sprawiają ogromny dyskomfort. Do tego dochodzi zapach moczu, nieprzyjemny i trudny do kontroli. Przesiąknięte zapachem bielizna i ubranie po prostu cuchną. Zwłaszcza ten zapach to koszmar dla kobiet, cierpiących na wysiłkowe nietrzymanie moczu. Z czasem wstyd i lęk stają się coraz bardziej wyczerpujące i obciążające. Kobieta, zmagająca się z tymi emocjami, jest coraz bardziej sfrustrowana. Jeśli taki stan trwa długo – a nieleczona, choroba nietrzymania moczu może trwać nawet dziesiątki lat – negatywnie wpływa na poczucie własnej wartości i uniemożliwia czerpanie radości z życia. Ogranicza też funkcjonowanie: obecnie 2/3 kobiet z nietrzymaniem moczu ogranicza swoje życie społeczne. Wolą zostać w domu, niż zamartwiać się myślą, że otoczenie może wyczuć nieprzyjemny zapach.

Sytuacja robi się coraz bardziej beznadziejna, bo problem sam z siebie nie znika. Przeciwnie – z czasem tylko się nasila. Choroba nietrzymania moczu wraz z wiekiem zaczyna silniej doskwierać. A im starsze się robimy, tym więcej z nas jest obciążonych problemem wilgotnej bielizny. Badania pokazują, że po 50 -ce wysiłkowe nietrzymanie moczu dotyczy 64% kobiet! Są kraje, w których sprzedaje się więcej pieluch dla dorosłych, niż dla niemowląt. Zobaczcie, co napisano w książce Uroginekologia pod red. Ewy Barcz: „W grupie pacjentek poniżej 40 r.ż. wysiłkowe nietrzymanie moczu wskazywano jako najważniejszy problem, negatywnie wpływający na jakość życia. Propagowanie wiedzy na temat wysiłkowego nietrzymania moczu oraz kampanie społeczne, medialne czy edukacyjne, dotyczące tego schorzenia, mogą z jednej strony w zdecydowany sposób wpłynąć na ujawnienie rzeczywistej skali problemu, a z drugiej – poprawić jakość życia ogromnej grupy chorych”.

wysiłkowe nietrzymanie moczu to choroba, w której ważne jest wsparcie - dwie kobiety siedzą na kanapie, jedna ma wyraźny problem, druga ją obejmuje i pociesza

Wysiłkowe nietrzymanie moczu, czyli… o czym milczymy

Czy wysiłkowe nietrzymanie moczu to nowa choroba? Na przykład cywilizacyjna? Nie! Ta choroba była z nami od zawsze, tylko… nigdy się o niej nie mówiło. Należy do grupy tematów wstydliwych. Wiele tematów, które jeszcze całkiem niedawno były tematami tabu, zostało przez ostatnie dekady „oswojonych”. Kiedyś prawie się nie mówiło o przemocy domowej, chorobach nowotworowych czy trudnościach, związanych z wychowaniem dzieci. Nikt się do takich problemów nie przyznawał. Dziś mówi się o nich coraz otwarciej, ba! – zwierzają się z nich celebryci.

Niestety, wysiłkowe nietrzymanie moczu nie trafiło jeszcze na listę tematów „oswojonych”. Przeciwnie, wciąż jest problemem wstydliwym i ukrywanym. Większość kobiet przemilcza swoje dolegliwości, wstydzi się i nie zwierza przyjaciółkom czy rodzinie. Co gorsza, nie mówimy o swojej chorobie nawet lekarzom! Potwierdzają to statystyki: w Szwajcarii zauważono, że tylko co siódma kobieta z chorobą nietrzymania moczu sama zgłasza tę dolegliwość ginekologowi. Dopiero zapytane, kobiety przyznają, że mają problem. I wiecie co? Wielka szkoda!

Bo nie chodzi tylko o fakt, że cierpienie w samotności niezwykle gorzko smakuje. Przemilczanie i ukrywanie problemu sprawia, że pozbawiamy się możliwości pomocy! Nie rozmawiając o tym, co nas nęka, nie dzielimy się swoim doświadczeniem. Ukrywając swoje cierpienie, ograniczamy sobie dostęp do doświadczeń innych kobiet. Cierpienie w pokorze i milczeniu sprawia, że pozbawiamy się możliwości poszukiwania przydatnej wiedzy i skutecznych rozwiązań.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu jako… pierwsze ostrzeżenie

Kiedy dopada nas choroba nietrzymania moczu, możemy zrobić dwie rzeczy. Pierwsza, to pokornie pogodzić się z tym, co nas spotyka. To częsta, choć w sumie kiepska postawa. Kiepska, ale też zrozumiała, skoro tematy, związane z wypróżnianiem, od zawsze należały do kategorii „nie wypada”! Cierpiące na wysiłkowe nietrzymanie moczu nasze mamy, babcie i prababcie często zwalczały chorobę ograniczeniem picia wody. Niezbyt mądre rozwiązanie, bo może przyczynić się do innych nieprzyjemnych schorzeń, np. odwodnienia czy przewlekłego zapalenia pęcherza z powodu zastoju moczu. Ale babki i prababki szukały rozwiązania, dostępnego osobom, które chciały nie tyle wyzdrowieć, co ukryć swoją chorobę i uniknąć złośliwych słów i obmowy.

Znacznie lepsze jest drugie podejście: proaktywne. Zamiast akceptować problem, lepiej wziąć się z nim za bary! Są kobiety, które sporadyczne gubienie moczu traktują jako rodzaj pierwszego ostrzeżenia. To kobiety zadaniowe, które wolą działać (i przeciwdziałać). I od razu kombinują, co z tym fantem zrobić. Szukają, bo nie są gotowe na pokorne przyjmowanie ograniczeń, narzucanych przez chorobę. Z doświadczenia wiedzą, że jeśli się w porę zadba o leczenie, można uniknąć nasilenia problemu. Skąd wiedzą? Najczęściej widziały bliskich, obciążonych nasilającą się chorobą. Albo słyszały opowiadania znajomych, które miały odwagę, by przełamać wstyd i podzielić się swoimi doświadczeniami.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu – czy dzisiaj jest lepiej?

Na to pytanie można odpowiedzieć przewrotnie: to zależy! Z jednej strony niewiele się zmieniło, bo wciąż wiele kobiet cierpi w milczeniu i ratuje się samoizolacją. Ale z drugiej strony, nawet z wysiłkowym nietrzymaniem moczu może być o wiele lżej! Wystarczy tylko przyjąć wspomnianą wyżej, proaktywną postawę i… szukać. Szukajcie, a znajdziecie. Pytacie, a dostaniecie odpowiedzi. Proście o pomoc, a ją dostaniecie!

Współczesne kobiety mogą żyć aktywnie i bezpiecznie mimo choroby nietrzymania moczu. Powszechnie dostępne są środki ochrony intymnej. Powszechnie dostępne są nowoczesne terapie, metody leczenia, fizjoterapeuci, pomagający w chorobie lekarze. Mamy też wiele akcesoriów, które powstały specjalnie po to, by ułatwić kobietom codzienność: miłe w dotyku nieprzemakalne prześcieradła, specjalne higieniczne podkłady na łóżko, jednorazowe wkładki do majtek czy wielorazowego użytku bawełniane majtki chłonne na nietrzymanie moczu do prania.

Co więcej, wielokrotnego użytku bielizna na nietrzymanie moczu jest dostępna w wielu wariantach: od takiej, która może wchłonąć ok. 50 ml (czyli dla kobiet, cierpiących na nietrzymanie moczu o niewielkim nasileniu), aż po taką, która potrafi wchłonąć 120 ml czy nawet 350 ml (a więc przeznaczoną dla osób z problemem naprawdę sporym). Warto o tym pamiętać, bo bawełniana bielizna na nietrzymanie moczu do prania jest zdrowsza w użytkowaniu, niż jednorazowe wkładki – bo rzadziej odparza intymne śluzówki. W końcu, co bawełna, to bawełna.

wysiłkowe nietrzymanie moczu w czasach internetu jest nieco łatwiejsze - kobieta siedzi przy otwartym laptopie i zakrywa dłońmi twarz

Wysiłkowe nietrzymanie moczu jest łatwiejsze w czasach internetu

Mamy nieskrępowany dostęp do informacji; mamy internet i wyszukiwarki. Kto chce, ten może się o swojej chorobie dowiedzieć wszystkiego! Skąd się bierze nietrzymanie moczu, jak sobie z nim radzić, jak ułatwić sobie codzienne życie, jak leczyć tę dolegliwość – ta cała wiedza jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wpisać odpowiednie zapytanie w internetową wyszukiwarkę. Co ważne, dzięki internetowi, mamy też zapewnioną intymność poszukiwań.

Internet zapewnia nam też swobodę i dyskrecję zakupów. Obecnie, jeśli kobieta chce kupić jakiekolwiek akcesoria, które pomogą jej żyć z nietrzymaniem moczu, musi tylko wpisać odpowiednią frazę w wyszukiwarkę. A kiedy listonosz przynosi paczkę, nikt nie musi wiedzieć, co kryje się w jej wnętrzu.

Ale najpiękniejsze w internetowych poszukiwaniach jest to, że mogą być one źródłem wiedzy, która w inny sposób byłaby dla nas niedostępna. Z internetu możemy się dowiedzieć o metodach leczenia, o których wśród naszych znajomych nie wie jeszcze nikt. Jedną z takich perełek jest nowa w Polsce metoda zwalczania wysiłkowego nietrzymania moczu o nazwie Metoda Kriston®. Metoda ta jest rodzajem intymnej gimnastyki i jest bardzo znana na Węgrzech, gdzie kobiety w wyszukiwarkę bardzo często wpisują albo samą nazwę Metoda Kriston, albo nazwisko twórczyni metody, Andrei Kriston. U nas ta metoda stawia dopiero pierwsze kroki. A warto ją poznać, bo gimnastyka intymna stanowi gwarancję skutecznego i naturalnego rozwiązania problemu nietrzymania moczu.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu jest skutkiem osłabienie mięśni intymnych

Tak, to właśnie główna przyczyna tego problemu! Różne mogą być przyczyny, dla których mięśnie utraciły swą wcześniejszą siłę. Jednak niezależnie od tej przyczyny, proces utraty siły mięśni można odwrócić. Mięśnie dna miednicy, jak wszystkie inne mięśnie, można wzmacniać i rozwijać dzięki świadomemu poruszaniu i odpowiednio dobranym ćwiczeniom. Tylko silne i wytrzymałe mięśnie potrafią utrzymać narządy miednicy mniejszej w anatomicznym położeniu. Takim, które umożliwia sprawne zamykanie cewki moczowej, pozwalające zatrzymać mocz i dające poczucie lepszego komfortu życia.

Wspaniałe w Metodzie Kriston® jest to, że dzięki niej możesz wziąć swoje zdrowie we własne ręce i poczuć siłę własnej sprawczości. Ćwicząc w odpowiedni sposób, pobudzasz samoregenerację tej części miednicy, która jest odpowiedzialna za pokonanie wysiłkowego nietrzymania moczu.

Metoda Kriston® to najskuteczniejsze rozwiązanie wysiłkowego nietrzymania moczu

Metoda Kriston® to rodzaj warsztatów, na których uczysz się krok po kroku wyczuwania mięśni miednicy mniejszej. Najpierw uczysz się je odczuwać, po kolei – od tych, z którymi najłatwiej jest złapać kontakt, po te głębiej położone, wymagające nieco więcej wprawy. Trochę to trwa, ale w końcu uczysz się panowania nad nimi na tyle, by móc zacząć je ćwiczyć. A kiedy już zaczniesz ćwiczyć, nie będziesz mogła uwierzyć w rezultaty! Aż98% uczestniczek warsztatów deklaruje, że dzięki ćwiczeniom mogą wrócić do normalnego funkcjonowania, życie między ludźmi – bez obciążającej i wstydliwiej choroby. Witaj, sucha bielizno!

Zobacz, co potrafi Metoda KRISTON® w wysiłkowym nietrzymaniu moczu:

  • skutecznie pomaga – 93% kobiet pokonuje wysiłkowe nietrzymanie moczu po 10 tygodniach ćwiczeń
  • jest dokładnie przebadana klinicznie i jej skuteczność została potwierdzona naukowo
  • jest absolutnie bezpieczna
  • jest w 100% naturalna
  • przyczynia się do ogólnej poprawy zdrowia intymnego
  • można się jej nauczyć w ciągu 12 godzin
  • wystarczą jedne warsztaty, by ją opanować i samodzielne ćwiczyć w domu
  • pokonanie problemu nietrzymania moczu oddaje w Twoje ręce
  • wystarczy ćwiczyć 5-15 minut dziennie
  • osobom, które aktywnie biorą udział w kursie i przykładają się do ćwiczeń w domu gwarantuje pokonanie lub znaczne zmniejszenie problemu

więcej o Metodzie KRISTON®

Zapraszamy na nasze warsztaty edukacyjne:

  • osoby, które chcą zniwelować wysiłkowe nietrzymanie moczu we wszystkich stopniach nasilenia,
  • panie i panów, którzy poszukują wiedzy z zakresu profilaktyki zdrowia intymnego,
  • wszystkich, którzy chcą poprawić kondycję mięśni dna miednicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *